Cały dział IT siedział wtedy w balii
Czyli historia o tym, jak firma prawie została bez wsparcia technicznego, bo trzy najważniejsze osoby od infrastruktury właśnie kisiły się w gorącej wodzie z whisky i bimbrem.
uid two
IT · SysOps · Helpdesk
Architektura wysokiej dostępności
W teorii firma była przygotowana na wszystko.
Mieliśmy:
- redundancję,
- monitoring,
- UPS-y,
- backupy,
- klastry,
- procedury,
- dokumentację,
- i jakieś prezentacje PowerPointa z napisem:
Business Continuity Plan.
W praktyce cała infrastruktura firmy opierała się na trzech typach z działu IT.
IT 1. IT 2. IT 3.
Jak coś:
- nie działało,
- wybuchało,
- drukowało sanskrytem,
- znikało z domeny,
- albo wydawało dźwięk przypominający umierającego transformera…
…telefon szedł do nas.
Zawsze.
Disaster Recovery Plan
Pewnego wieczoru siedzieliśmy u jednego z chłopaków.
Godzina 23:45.
Noc. Cisza. Para unosi się nad balią. W tle jakieś świerszcze. Trzech zmęczonych administratorów powoli gotuje się jak pierogi w gorącej wodzie.
Każdy z nas:
- psychicznie wypalony,
- biologicznie zakonserwowany alkoholem,
- i coraz bliżej stanu:
jak jutro coś jebnie, to trudno.
Na brzegu balii:
- whisky,
- bimber,
- cola,
- ładowarka do telefonu,
- i ręcznik pełniący rolę infrastruktury krytycznej.
To był ten rodzaj wieczoru, kiedy człowiek po raz pierwszy od miesiąca nie słyszy Teamsa i zaczyna wierzyć, że życie ma sens.
I wtedy…
TELEFON
DZYŃ DZYŃ
W tym momencie w organizmie administratora zachodzą automatyczne procesy biologiczne.
Tętno:
+60 BPM
Mózg:
Który serwer zdechł?
Wątroba:
Proszę już nie.
Patrzę na ekran.
Koleżanka z pracy.
A skoro ktoś dzwoni do IT o 23:45, to sytuacja może być tylko jednej z trzech kategorii:
- pożar serwerowni,
- ransomware,
- albo ktoś nie może znaleźć Excela.
Odbieram.
Kryzys klasy światowej
I oczywiście był to trzeci przypadek.
Koleżanka mówi:
Bo ja chyba gdzieś zamknęłam plik…
PLIK.
23:45.
Cała infrastruktura psychiczna działu IT zostaje aktywowana, bo Bożena zgubiła Excela.
Problem spokojnie mógł poczekać do rana.
Mógł poczekać do poniedziałku.
Mógł poczekać do emerytury.
Ale nie.
Trzeba dzwonić teraz.
Bo najwyraźniej gdzieś w korporacyjnych procedurach istnieje zapis:
Jeśli użytkownik czegoś nie widzi przez 12 sekund, należy uruchomić dział IT.
Łańcuch eskalacji
Siedzę więc w tej balii:
- po dwóch whisky,
- trzech kieliszkach bimbru,
- i temperaturze ciała zbliżonej do pasteryzacji.
Po chwili koleżanka mówi:
Dobra… to może zadzwonię do IT 2.
I tutaj następuje moment absolutnie filmowy.
Bo IT 2 siedzi obok mnie.
Pół metra dalej. Półgoły. Czerwony od gorącej wody. Z whisky w ręku. Wygląda jak ostatni boss z dodatku SysAdmin Apocalypse.
Patrzę na niego.
On patrzy na mnie.
I obaj zaczynamy się śmiać jak debile.
Mówię do telefonu:
IT 2 siedzi obok mnie.
Cisza.
Taka korporacyjna cisza pełna dezorientacji.
Po chwili słyszę:
Aaa… to może IT 3?
Odwracam głowę.
IT 3 siedzi po drugiej stronie balii. Unosi się z niego tyle pary, że wygląda jak demon z infrastruktury chmurowej.
W pewnym momencie nawet nie odpowiada słowami.
Tylko powoli podnosi szklankę z whisky jak człowiek, który zaakceptował już własny los.
Więc mówię:
IT 3 też tu jest.
Single Point of Failure
I wtedy wszyscy jednocześnie zrozumieliśmy coś przerażającego.
Cała wiedza technologiczna firmy siedzi właśnie razem w jednej balii.
Jedno zwarcie. Jedna awaria podgrzewacza. Jedno poślizgnięcie po mokrych płytkach…
…i firma wraca do epoki kamienia łupanego.
Nie ma redundancji.
Nie ma failovera.
Nie ma planu awaryjnego.
Jest tylko:
- gorąca woda,
- alkohol,
- trzech administratorów,
- i kobieta desperacko szukająca Excela.
Support temporarily unavailable
Ostatecznie powiedzieliśmy:
Sorki, ale dzisiaj nas nie ma.
I to było surrealistyczne uczucie.
Bo zwykle dział IT:
- zawsze odbiera,
- zawsze pomaga,
- zawsze siedzi po nocach,
- zawsze tylko zerknie.
A tutaj pierwszy raz wydarzyła się rzecz absolutnie niemożliwa.
Cały dział wsparcia był jednocześnie:
- pijany,
- ugotowany,
- i emocjonalnie offline.
Morał działu IT
Firmy często mówią:
Ludzie są najważniejszym zasobem organizacji.
Po latach pracy w IT mogę powiedzieć jedno.
To prawda.
Zwłaszcza kiedy cały ten zasób siedzi razem w jednej balii i nie może znaleźć pliku Excela.