Jak zabić całą sieć jednym kablem
Czyli historia o tym, jak dwa porty we floorboksie połączone jednym kablem doprowadziły switch do stanu klinicznego.
uid two
IT · SysOps · Helpdesk
Dzień jak każdy inny
Był spokojny dzień.
Czyli taki dzień, w którym dział IT zaczyna się niepokoić, bo skoro nic się nie pali, to znaczy, że wszechświat dopiero się rozpędza.
I wtedy dostajemy zgłoszenia:
- internet działa wolno,
- system się zawiesza,
- drukarki znikają,
- ERP laguje,
- Teams umiera,
- a ping wygląda jak zapis EKG człowieka po trzech energetykach.
Klasyczne:
sieć chyba coś muli.
Objawy końca cywilizacji
Po kilku minutach sytuacja eskaluje.
Switch monitoring zaczyna wyć jak alarm przeciwlotniczy.
Porty migają tak szybko, jakby próbowały wejść w nadświetlną.
CPU switchy:
100%
Transfer:
kosmos
Broadcast traffic:
absolutny armagedon
Cała sieć zaczyna zachowywać się jak organizm po przedawkowaniu kofeiny:
- DHCP ledwo oddycha,
- ARP flood zalewa segmenty,
- urządzenia gubią się nawzajem,
- a pakiety latają w kółko jak zagubione dusze w czyśćcu Ethernetu.
I wtedy już wiadomo.
Broadcast Storm
Dla ludzi spoza IT:
Broadcast storm to moment, w którym sieć wpada w pętlę i zaczyna wysyłać pakiety broadcastowe w nieskończoność.
Switch:
- dostaje pakiet,
- rozsyła go wszędzie,
- ten wraca,
- więc rozsyła go jeszcze raz,
- i jeszcze,
- i jeszcze,
- aż infrastruktura dostaje cyfrowego udaru.
To trochę jakbyś w biurze krzyknął:
KTO MA DŁUGOPIS?
…a potem wszyscy przez godzinę przekazywali to dalej coraz głośniej.
Polowanie na źródło zła
Zaczynamy śledztwo.
Sprawdzamy:
- switche,
- uplinki,
- logi,
- porty,
- MAC address table,
- wszystko.
Jeden switch wygląda szczególnie źle.
Port zapchany broadcastami jak Wisła po roztopach.
Idziemy tropem kabla.
I docieramy do stanowiska jednej z koleżanek.
Informatyczna pętla śmierci
Pytamy:
Czy było coś ostatnio podłączane?
Odpowiedź:
Tak, internet sobie podłączałam.
I tutaj mózg administratora wykonuje bardzo powolny obrót.
Patrzę pod biurko.
Floorbox.
Dwa porty sieciowe.
I kabel.
Jeden koniec kabla wpięty do pierwszego portu.
Drugi…
…do drugiego portu.
Nie do komputera.
Nie do laptopa.
Nie do telefonu.
DO DRUGIEGO PORTU W TYM SAMYM FLOORBOKSIE.
Czyli w praktyce:
sieć została połączona sama ze sobą.
Ethernetowy ouroboros.
Cyfrowy odpowiednik włożenia przedłużacza do samego siebie, żeby zrobić więcej prądu.
Techniczna ekstaza switcha
I tutaj zaczyna się piękna część techniczna.
Oba porty we floorboksie prowadziły do tego samego switcha.
Switch zobaczył więc pętlę Layer 2.
A ponieważ:
- nie było STP,
- albo było źle skonfigurowane,
- albo życie po prostu nienawidzi administratorów…
…broadcasty zaczęły krążyć w nieskończoność.
Każdy pakiet:
- wracał,
- był kopiowany,
- floodowany dalej,
- wracał ponownie,
- i namnażał się szybciej niż plotki w księgowości.
MAC address table switcha dostała schizofrenii:
- MAC raz na porcie 1,
- za sekundę na porcie 2,
- potem znowu na porcie 1,
- potem wszędzie naraz.
Switch praktycznie dostał ataku paniki.
Zabójstwo infrastruktury przy użyciu jednego kabla
Najlepsze jest to, że z perspektywy użytkownika wszystko wyglądało logicznie.
Były dwa gniazdka.
Był kabel.
No to trzeba połączyć.
Przecież od tego są kabelki.
I cyk.
Jednym ruchem:
- zatkana sieć,
- zabity broadcast domain,
- zamordowany switch,
- i pół firmy zastanawia się, czemu internet muli.
Morał działu IT
Po latach pracy wiem już jedno.
Najgroźniejszym narzędziem w firmie nie jest:
- ransomware,
- exploit zero-day,
- ani root access.
Najgroźniejszy jest człowiek z kablem Ethernet i pewnością siebie.
Bo czasami wystarczy jeden przewód…
…żeby infrastruktura weszła w tryb:
while(true) { panic(); }