zaktualizowano 29 maja 2026 2 min czytania
Okładka artykułu: Awaria VPN-u

Awaria VPN-u

Czyli historia o tym, jak pół godziny diagnostyki zakończyło się kliknięciem jednego przycisku.

Avatar: uid two

uid two

IT · SysOps · Helpdesk

Godzina po człowieku

Jest grubo po 20.

Siedzę sobie w domu.

Kanapa. Serial. Herbata.

Mózg już dawno przeszedł z trybu:

administrator systemów

w tryb:

ziemniak oglądający Netflixa.

I wtedy dzwoni telefon.

Już po pierwszym dzwonku człowiek wie, że nic dobrego z tego nie wyniknie.

Alarm produkcyjny

Odbieram.

Po drugiej stronie słyszę:

Nie mogę połączyć się zdalnie z komputerem w firmie.

Klasyka.

A że musi sprawdzić maila, to oczywiście sprawa jest pilna.

Bo w korporacji istnieją tylko dwa poziomy ważności:

  • krytyczne,
  • oraz „muszę zobaczyć maila”.

Zwlekam się więc z kanapy.

Uruchamiam komputer.

I rozpoczynam rytuał administratora.

Diagnostyka problemu

Pierwsza myśl:

VPN padł.

Druga:

Tunel się wysypał.

Trzecia:

Komputer w firmie jest wyłączony.

Czwarta:

Internet w domu użytkownika nie działa.

Ta ostatnia nie jest przypadkowa.

Bo wielokrotnie miałem już zgłoszenia:

Nie mogę połączyć się zdalnie.

Po godzinie dochodzenia okazywało się, że użytkownik siedzi właśnie w mieszkaniu bez internetu.

I najwyraźniej liczył, że VPN będzie działał telepatycznie.

Analiza warstwy ósmej

Sprawdzam więc wszystko po kolei.

VPN działa.

Serwery działają.

Łącza działają.

Komputer w firmie włączony.

Internet jest.

Monitoring nie pokazuje problemów.

Logi spokojne.

Infrastruktura zachowuje się wręcz podejrzanie poprawnie.

Czyli dokładnie ten moment, kiedy administrator zaczyna podejrzewać rzeczy nadprzyrodzone.

Zdalna sekcja zwłok

Łączę się na komputer użytkownika.

I wtedy widzę go.

Stoi.

Patrzy na mnie.

Mały szary znaczek.

VPN.

Rozłączony.

Nie błąd.

Nie awaria.

Nie problem sieciowy.

Nie katastrofa infrastrukturalna.

VPN po prostu nie był uruchomiony.

Najkrótsza naprawa świata

Klik.

Connect.

Trzy sekundy.

Połączenie aktywne.

Mail działa.

Wszystko działa.

Cała awaria została rozwiązana szybciej niż trwało tłumaczenie problemu przez telefon.

Analiza incydentu

Czas poświęcony na diagnostykę:

około 30 minut

Czas potrzebny do naprawy:

3 sekundy

Liczba uszkodzonych systemów:

0

Liczba uszkodzonych administratorów:

rośnie z każdym rokiem

Morał działu IT

Po latach pracy nauczyłem się jednej rzeczy.

Gdy użytkownik mówi:

Nie działa zdalne połączenie.

Mój mózg automatycznie rozważa:

  • awarię VPN,
  • problem z routingiem,
  • uszkodzenie tunelu,
  • błędy autoryzacji,
  • problemy operatora.

A potem i tak okazuje się, że:

VPN nie był włączony.

I właśnie dlatego administratorzy siwieją szybciej niż reszta społeczeństwa.