Pięć minut przed backupem
Czyli historia o tym, jak jeden restart wykonany o 15:55 zamienił piątek w wielodniową operację ratunkową.
uid two
IT · SysOps · Helpdesk
Piątek. Czas podejmowania złych decyzji.
W IT istnieją pewne niepisane zasady.
Na przykład:
Nie ruszaj produkcji w piątek.
Jest to zasada stara, sprawdzona i okupiona cierpieniem tysięcy administratorów na całym świecie.
Niektórzy mówią nawet, że została wyryta na kamiennych tablicach zaraz obok:
- rób backupy,
- testuj backupy,
- nie ufaj użytkownikom.
Ale jak wiadomo, każda zasada istnieje po to, żeby znalazł się ktoś, kto uzna:
A co najgorszego może się stać?
Harmonogram bezpieczeństwa
W tamtych czasach backupy robiliśmy dwa razy dziennie.
O:
- 8:00
- 16:00
Całkiem sensownie.
Jeżeli coś wybuchnie rano — mamy kopię.
Jeżeli coś wybuchnie po południu — też mamy kopię.
Generalnie wszystko było przygotowane na typowe ludzkie błędy.
Nie było natomiast przygotowane na kreatywność administratorów.
Godzina 15:55
Piątek.
15:55.
Pięć minut do backupu.
Pięć.
Minut.
Większość administratorów w tym momencie siedziałaby spokojnie i czekała, aż kopia bezpieczeństwa się wykona.
Ale nie nasz bohater.
Poprzedni administrator sieci spojrzał na maszynę wirtualną.
Maszyna spojrzała na niego.
I wtedy w jego głowie pojawiła się myśl:
Zrestartuję ją.
Teraz.
Natychmiast.
Pięć minut przed backupem.
W piątek.
Na produkcji.
Najsłynniejszy restart w historii firmy
Klik.
Restart.
I tutaj do akcji wkracza najpotężniejsza siła we wszechświecie.
Złośliwość przedmiotów martwych.
Maszyna zaczęła się restartować.
Restartowała się.
I restartowała.
I dalej restartowała.
Aż w końcu przestała robić cokolwiek sensownego.
Maszyna zawisła.
System zawisł.
Baza danych zawisła.
A chwilę później okazało się, że baza danych właśnie odbywa spotkanie z Panem Bogiem.
Backup istnieje
Na szczęście mieliśmy backup.
Prawda?
Oczywiście.
Tylko że ostatni backup był z:
8:00 rano.
A aktualna godzina była:
prawie 16:00.
Czyli dokładnie pięć minut przed wykonaniem kolejnej kopii.
I właśnie wtedy wszyscy zaczęli wykonywać w głowie bardzo nieprzyjemne obliczenia.
Matematyka cierpienia
Od 8:00 do 15:55 wydarzyło się:
- osiem godzin pracy firmy,
- tysiące operacji,
- dokumenty,
- zamówienia,
- stany magazynowe,
- produkcja,
- księgowość,
- i cała reszta rzeczy, które ludzie wpisują do systemów, a później zakładają, że będą tam już na zawsze.
Nie były.
Faza paniki
W tym momencie rozpoczyna się klasyczny proces korporacyjny.
Etap pierwszy:
Spokojnie, na pewno da się odzyskać.
Etap drugi:
Kto ma numer do specjalisty od baz danych?
Etap trzeci:
Czy ktoś zna jeszcze lepszego specjalistę od baz danych?
Etap czwarty:
Pakujcie dyski do samochodu.
I tak właśnie rozpoczęła się jedna z najbardziej absurdalnych operacji ratunkowych, jakie pamiętam.
Magik od baz
W pewnym momencie sytuacja osiągnęła poziom, na którym przestajesz mówić:
administrator baz danych
a zaczynasz mówić:
magik.
Bo dokładnie tak to wyglądało.
Dyski zostały wyjęte.
Zapakowane.
Przewiezione.
Przekazane człowiekowi, którego zadaniem było wyciągnięcie danych z miejsca, gdzie normalni ludzie widzieli już tylko cyfrowe zgliszcza.
Powrót do 15:55
A równolegle trwała druga operacja.
Znacznie gorsza.
Odtwarzanie wszystkiego, co wydarzyło się między 8:00 a 15:55.
I nagle okazało się, że:
- magazyn musi sprawdzać dokumenty,
- księgowość musi porównywać dane,
- produkcja musi odtwarzać operacje,
- handlowcy muszą przypominać sobie co wpisywali.
Pół firmy zamieniło się w archeologów własnej pracy.
Każdy próbował odtworzyć stan rzeczywistości sprzed katastrofy.
Pięć minut
I najlepsze w tej historii jest to, że cała katastrofa wydarzyła się przez:
pięć minut.
Gdyby restart został wykonany:
- godzinę wcześniej,
- dzień wcześniej,
- godzinę później,
- albo po backupie,
najprawdopodobniej nikt dzisiaj by o tym nie pamiętał.
Ale nie.
Wszechświat wybrał dokładnie ten moment.
15:55.
Morał działu IT
Po latach pracy nauczyłem się jednej rzeczy.
Istnieją dwa rodzaje administratorów:
Typ pierwszy
Patrzy na produkcję w piątek o 15:55 i mówi:
Poczekam do poniedziałku.
Typ drugi
Patrzy na produkcję w piątek o 15:55 i mówi:
Przecież to tylko szybki restart.
Historie o pierwszym typie administratorów nie trafiają na blogi.
Bo nic się wtedy nie dzieje.