Jak zgubione pakiety zacinają papier w drukarce
Historia o tym, jak fizyczne zacięcie papieru w drukarce okazało się problemem sieciowym. Przynajmniej według dostawcy.
uid three
IT · SysOps · Helpdesk
Jest problem
Mamy w firmie zwykłe drukarki.
Takie zwykłe zwykłe.
Żadna kosmiczna technologia.
Żadne urządzenia przemysłowe.
Po prostu drukarki, które drukują etykiety na arkuszach A4.
I te drukarki od pewnego czasu miały jeden bardzo ciekawy zwyczaj.
Zacinały papier.
Regularnie.
Nie jedna.
Nie konkretny model.
Nie jeden użytkownik.
Po prostu od czasu do czasu drukarka uznawała, że ten konkretny arkusz nie przejdzie dalej.
I koniec.
Zgłoszenie
Jak każdy odpowiedzialny dział IT zgłosiliśmy problem do firmy, która dostarcza nam te urządzenia.
Przyjechał serwis.
Posłuchał.
Popatrzył.
Pokiwał głową.
I postawił pierwszą diagnozę.
To wina papieru.
Klasyka gatunku.
Papier
Papier był zły.
Nie wiadomo dokładnie dlaczego.
Po prostu był zły.
Prawdopodobnie miał zły charakter.
Może źle się prowadził.
Może zadawał się z niewłaściwymi arkuszami.
W każdym razie wymieniliśmy papier.
Problem został.
Użytkownik
Skoro nie papier, to musi być człowiek.
To również klasyka.
Dostaliśmy informację, że użytkownicy niepoprawnie wkładają papier do podajnika.
Przyznam szczerze.
To była ciekawa teoria.
Bo oznaczałoby to, że kilkanaście osób w różnych działach firmy nagle jednocześnie zapomniało jak działa szuflada na papier.
Sprawdziliśmy.
Papier był wkładany poprawnie.
Problem został.
Sieć
I tutaj zaczyna się prawdziwa magia.
Po kolejnych zgłoszeniach otrzymaliśmy nową diagnozę.
Tym razem winna była:
sieć.
Dokładniej:
zgubione pakiety.
Tak.
Zgubione pakiety.
Przypomnę tylko, że rozmawiamy o sytuacji, w której papier fizycznie zacina się w drukarce.
Nie o błędnym wydruku.
Nie o pustej stronie.
Nie o problemie z kolejką wydruku.
O zaciętym papierze.
Ale skoro specjalista tak mówił, postanowiliśmy sprawdzić.
Wielkie śledztwo
Najpierw wymieniliśmy switch.
Problem został.
Potem sprawdziliśmy okablowanie.
Problem został.
Przełożyliśmy drukarki do innych portów.
Problem został.
Przeanalizowaliśmy ruch.
Problem został.
Zgubione pakiety najwyraźniej były bardzo sprytne.
Finał
W końcu stwierdziliśmy, że zrobimy eksperyment ostateczny.
Odłączymy sieć całkowicie.
Drukarki zostały podłączone bezpośrednio przez USB.
Przez hub USB.
Bez switcha.
Bez VLAN-ów.
Bez Ethernetu.
Bez pakietów.
Bez czegokolwiek, co mogłoby się zgubić po drodze.
I wtedy wydarzyło się coś niesamowitego.
Papier nadal się zacinał.
Problem filozoficzny
I tutaj pojawił się pewien problem.
Bo jeżeli nie ma sieci…
…to ciężko zgubić pakiety.
To trochę tak, jakby twierdzić, że samochód nie odpala przez korek na autostradzie.
Technicznie oba zjawiska istnieją.
Ale raczej nie są ze sobą powiązane.
Co dalej?
W tym momencie spodziewaliśmy się już wszystkiego.
Na przykład:
- niekorzystnego układu planet,
- zbyt agresywnego przepływu powietrza w biurze,
- błędnej fazy księżyca,
- problemów z polem magnetycznym Ziemi.
Bo skoro brak sieci nie wyeliminował problemu sieciowego, to granice logiki zostały już dawno przekroczone.
Morał drukarkowy
Po latach pracy w IT nauczyłem się jednej rzeczy.
Jeżeli urządzenie nie działa, producent przejdzie przez wszystkie możliwe etapy.
Najpierw winny jest papier.
Potem użytkownik.
Potem administrator.
Potem sieć.
Potem konfiguracja.
Potem sterowniki.
Potem pogoda.
Aż w końcu, po wykluczeniu wszystkiego we wszechświecie…
…może ktoś nieśmiało zasugeruje, że problem jednak znajduje się w drukarce.