zaktualizowano 8 czerwca 2026 4 min czytania
Okładka artykułu: Awaria, której nie było

Awaria, której nie było

Czyli historia o delegacji tysiąc kilometrów od IT, hasłach szyfrowania odrzucanych jedno po drugim i procedurach awaryjnych, które też nie działają — gdy każda kolejna próba zamiast rozwiązać problem, tylko go pogłębia.

Avatar: uid two

uid two

IT · SysOps · Helpdesk

Delegacja zagraniczna

Pewnego razu grupa pracowników wyjechała na konferencję za granicę.

Kilka dni.

Kilka krajów od domu.

IT ponad tysiąc kilometrów dalej.

Dostęp do internetu taki, że czasami szybciej było wysłać gołębia niż screena z błędem.

Czyli klasyczna sytuacja, w której człowiek modli się tylko o jedno:

Oby nic się nie wydarzyło.

Jak wiadomo, wszechświat nie lubi takich próśb.

Pierwszy telefon

Któregoś popołudnia dostajemy wiadomość.

Jeden z uczestników delegacji.

Problem.

Duży problem.

Nie mogę uruchomić laptopa.

Pytamy:

Co się dzieje?

Odpowiedź:

Hasło szyfrowania nie działa.

I tutaj zaczyna się robić ciekawie.

Bo wszystkie służbowe laptopy miały zaszyfrowane dyski.

Przed uruchomieniem systemu trzeba było podać hasło odszyfrowania.

Dopiero później startował Windows.

Niemożliwe

Pierwsza reakcja była bardzo techniczna.

Mianowicie:

🤨

Jak to nie działa?

Przecież działało wcześniej.

Nikt go nie zmieniał.

Nikt niczego nie konfigurował.

Nikt niczego nie ruszał.

Więc zaczynamy standardową procedurę.

Na pewno wpisujesz dobre hasło?

I wtedy rozpoczyna się etap, który każdy helpdesk zna doskonale.

Oczywiście, że wpisuję dobre

Po drugiej stronie natychmiast pojawia się oburzenie.

Takie szczere.

Takie z serca.

Takie:

Czy wy mnie macie za idiotę?

Pracownik jest absolutnie przekonany, że wpisuje poprawne hasło.

I że skoro nie działa, to:

na pewno coś zrobiliście.

Bo wiadomo.

Hasła same z siebie nie przestają działać.

To zawsze IT.

Plan B

Przechodzimy więc do procedury awaryjnej.

Podajemy hasło odzyskiwania.

Takie specjalne.

Na wypadek właśnie takich sytuacji.

Pracownik wpisuje.

Nie działa.

Sprawdzamy jeszcze raz.

Cyfra po cyfrze.

Znak po znaku.

Wszystko się zgadza.

Próbuje ponownie.

Nie działa.

Etap paniki

I tutaj zaczynamy już patrzeć po sobie.

Bo hasło odzyskiwania nie powinno nie działać.

To jest ten moment, kiedy administrator zaczyna podejrzewać:

  • awarię szyfrowania,
  • uszkodzenie danych,
  • problem z ESET-em,
  • problem z dyskiem,
  • albo załamanie praw fizyki.

Ale nic więcej zrobić nie możemy.

Laptop zostaje zablokowany.

Pracownik mówi:

To zobaczycie po naszym powrocie.

Drugi telefon

Kilka godzin później odzywa się kolejna osoba z delegacji.

I zgłasza…

Dokładnie.

Ten.

Sam.

Problem.

Nie działa hasło.

Nie działa hasło odzyskiwania.

Laptop zablokowany.

Katastrofa.

W tym momencie wszyscy jesteśmy już przekonani, że coś naprawdę się wysypało.

Bo jaka jest szansa, że dwie osoby mają identyczny problem?

Diagnoza ekspercka

Nasza teoria była bardzo profesjonalna.

Brzmiała mniej więcej tak:

ESET zwariował.

I szczerze mówiąc była to jedyna logiczna teoria.

Dwie osoby.

Dwa komputery.

Ten sam objaw.

Przecież to nie może być przypadek.

Prawda?

Powrót do kraju

Kilka dni później delegacja wraca.

Obie osoby przychodzą do nas z laptopami.

Komputery są już praktycznie zablokowane na amen.

Pozostała tylko procedura awaryjna.

Przygotowujemy specjalne pendrive’y.

Odzyskiwanie.

Narzędzia.

Pełen profesjonalizm.

Coś się nie zgadza

Uruchamiamy pierwszego laptopa.

Pendrive.

Start.

I…

Nie działa.

Patrzymy.

Jeszcze raz.

Nie działa.

I wtedy coś nas tknęło.

Takie uczucie, które administrator ma chwilę przed odkryciem czegoś bardzo głupiego.

Wielkie śledztwo

Sprawdzamy identyfikator urządzenia w ESET.

Sprawdzamy numer seryjny.

Sprawdzamy przypisanie użytkownika.

I nagle wszystko staje się jasne.

Plot twist

Ci dwaj pracownicy pomylili laptopy.

Po prostu.

Jeden zabrał laptop drugiego.

Drugi zabrał laptop pierwszego.

I przez pół Europy próbowali logować się poprawnymi hasłami…

…do nie swoich komputerów.

Technicznie rzecz biorąc

Najlepsze jest to, że oni naprawdę wpisywali poprawne hasła.

Nie kłamali.

Nie zapomnieli.

Nie pomylili się.

Hasła były poprawne.

Tylko komputery nie te.

To trochę tak, jakby próbować otworzyć własnym kluczem mieszkanie sąsiada.

Klucz jest dobry.

Drzwi też istnieją.

Tylko adres się nie zgadza.

Analiza incydentu

Objawy:

  • dwa zablokowane laptopy,
  • niedziałające hasła,
  • niedziałające hasła odzyskiwania,
  • podejrzenie awarii szyfrowania,
  • podejrzenie awarii ESET-a,
  • lekka panika po obu stronach Europy.

Przyczyna:

Zamienione laptopy.

Morał działu IT

Po latach pracy odkryłem, że najtrudniejsze awarie do zdiagnozowania to nie te skomplikowane.

Nie:

  • uszkodzone macierze,
  • błędy baz danych,
  • awarie sieci,
  • problemy z szyfrowaniem.

Najgorsze są te, których człowiek nie bierze pod uwagę, bo wydają się zbyt absurdalne.

Bo gdy dwie osoby twierdzą, że wpisują poprawne hasło…

…czasami obie mają rację.

Tylko żadna nie siedzi przy swoim komputerze.